czwartek, 4 kwietnia 2013

8.Będzie żałować wszystkich swoich błędów, które popełniła.

*Oczami Dominique*


-Eleanor?!- wykrzyknęłam jednym tchem.Nie mogłam w to uwierzyć.Podeszłam bliżej spoglądając w jej ciemne duże oczy..-Po co tutaj przyszłaś?- dodałam. 
-Wiesz Doms..Bo ja..po prostu chciałam cię przeprosić za wczorajszy dzień.Za to co na ciebie powiedziałam.
-I co? Teraz myślisz że ci tak po prostu od tak wybaczę, bo powiedziałaś 'przepraszam'?
-Nie.Chciałam cię tylko przeprosić.To wszystko.Nigdy nie byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami i chyba nigdypowiedzuala nimi nie będziemy, ale musisz wiedzieć że cholernie tego wszystkiego żałuję.To było straszne dziwne, patrzeć jak sama Eleanor Jane Calder, stoi pod moim własnym domem i przeprasza mnie.Nie wiedziałam co mam powiedzieć.Zastanawiałam się gdzie są moi rodzice, skoro nikt nie otwierał.
-To co powiedziałaś mi wczoraj było strasznie przykre.
-Tak, wiem że jestem suką i w ogóle, ale nigdy od nikogo nie chciałabym usłyszeć takich słów.To rani.-dodałam po chwili.
-Nie Doms, to ja jestem suką, ty nigdy nią nie byłaś.
-'Na pewno'- powiedziałam sobie w myślach, wracając do zdarzeń które działy się poprzedniej nocy.
-Nie znasz mnie.Nigdy nie znałaś.
-Nawet jeśli, to to nie zmienia faktu że wyrządziłam ci wielką krzywdę, to prawda.
-Wiesz El, chyba już sobie wszystko wyjaśniłyśmy nie uważasz?-Oznajmiłam idąc w stronę drzwi, odsuwając przy tym trochę Eleanor.
-Czekaj- kiedy to powiedziała zobaczyłam że w jej oczy powoli zaczynały pojawiać się łzy.Teraz zrozumiałam że ona serio żałuje tego co zrobiła.Przynajmniej tak mi się zdawało..
-Boże ja wiem że masz mi to bardzo za złe.Tylko chcę to wszystko jakoś odbudować, naprawić..Wtedy właśnie kilka łezek spłynęło jej po blado różowych polikach.
-Dobrze, wybaczam ci.Ale wiedz, że CHYBA JUŻ NIGDY RACZEJ NIE BĘDZIEMY NAJLEPSZYMI PRZYJACIÓŁKAMI.
-Wiem to.Rozumiem cię.Chcę mieć tylko czyste sumienie.I w ogóle, nie chcę żebyśmy się już tak kłóciły, to do niczego nie prowadzi.
-Też mam taką nadzieję- powiedziałam uśmiechając się po raz pierwszy chyba szczerym uśmiechem w kierunku Eleanor.-To pa kochana- dodałam jeszcze raz, ale tym razem z jeszcze większym uśmiechem.
-Pa...Mimo że było mi przykro, to ludzie popełniają o wile większe błędy niż ona.Nie miałam jej tego za złe aż tak bardzo.Teraz tylko szykowałam się na rozmowę z rodzicami pod domem.Byłam dobrej myśli i miałam nadzieję że wszystko się użoży nie tylko z rodzicami, ale też i z Eleanor.


*Oczami Jessici*

-Jessie jak myślisz, jak długo wytrzymamy z nimi?- powiedziała Nathalie szukając rzeczy na dzisiejszy wypad z Haroldem.
-Mam nadzieję że jak najdłużej..Byłam strasznie zamyślona i ospała.Nie miałam na nic ochoty.
-A tak w ogóle to gdzie dzisiaj idziecie znowu?-dodałam tym samym odrywając się od poprzedniego tematu.
-Do kina.Potem może skoczymy jeszcze na miasto.
-Myślałam że dzisiaj pójdziemy na zakupy?      
-Niall nie miał dzisiaj wpaść?
-Jezu a muszę go codziennie widywać? Teraz na mojej twarzy pojawił się dosyć niemiły grymas.
-Przepraszam Jess, dzisiaj na prawdę nie mam czasu.
-Mhm, a z Harry'm miałaś?                                           
-Jessie przestań.Zawsze będę miała dla ciebie czas.Ale nie przekreślę planów tylko dlatego, że ty chcesz wyjść na miasto.                                         
 -Tak jest w sumie codziennie.Dobrze więc ja umówię się z Niall'em.Nie mam zamiaru siedzieć sama w domu.
-Masz Perrie, Danielle, El i Dominiue.
-Tak oczywiście.Ale chciałam iść tylko z tobą.Rozumiesz?Z tobą- powoli nie wytrzymywałam.Nie
rozumiałam Nathalie.Zmieniła się.Na gorsze.
-Od kiedy to zrobiłaś się taka rodzinna, co Jessica? To co powiedziała cholernie mnie zabolało.Jak mogła to powiedzieć?Od tamtej chwili miałam ją głęboko w dupie.
-Dobrze, więc dzwonię do Niall'a, a ty szykuj się na spotkanie z Harrus'iem.-powiedziałam dosyć złośliwym tonem.Więc jak powiedziałam tak zrobiłam.Miałam zamiar zostać z nim sama w domu, z dala od Nathalie i Harolda.Nath w ogóle nie miała już dla mnie czasu.Miałam nadzieję, że kiedyś kiedy już nie będziemy miały dobrego kontaktu tak  jak dotychczas, będzie żałować wszystkich swoich błędów, które popełniła.I wtedy właśnie zadzwonił dzwonek.


*Oczami Nathalie*


-Oh nareszcie jest już Harry-powiedziałam chowając rzeczy z powrotem do szafy i poszłam otworzyć drzwi.
-Cześć kotku.
-Cieszę się że jesteś.Po czym przytuliłam go z całej siły.Kiedy już miałam zamiar zamknąć drzwi, zauważyłam że z samochodu wysiada Niall...
-Co tutaj robi z tobą Niall?
-Byłem u niego.Powiedział że jedzie za chwilkę do Jessic'i.Więc przyjechaliśmy tutaj razem.Co cie tak zdziwiło?- zapytał Harry patrząc na mnie jakby zobaczył ducha czy coś.
-A nic nic.Wiedziałam że będzie...Powiedziałam to z lekkim uśmiechem na twarzy aby nie zauważył że coś jest nie tak.-A i cześć Niall!- dodałam.
-Cześć.
-Wchodźcie do środka.
-Gdzie Jess?- spytał blondyn siadając na naszej sofie w salonie.Zaczęłam się rozglądać wokół siebie.
-Może siedzi w łazience?Albo w pokoju? Idź sprawdzić.-powiedziałam po czym Nialler migiem zaczął przeszukiwać nakazane mu miejsca.Nagle odezwał się Harry.
-Co jest, czemu jesteś taka smutna?
-Nic takiego.Tylko mała kłótnia z siostrą.-Wypowiadając te słowa starałam się wymawiać je najweselej jak tylko potrafiłam.
-'Mała'.Co jest skarbie?Powiedz.
-NIC.Trochę się posprzeczałyśmy I TYLE.Nic więcej.
-Muszę wiedzieć czemu jesteś smutna.-oznajmił Harry patrząc na mnie troskliwym wzrokiem.
-Nie po prostu..ona twierdzi że nie mam dla niej już czasu.Że poświęcam ostatnio całe dnie tobie.Jak tak mogła powiedzieć?- Zobaczyłam że Harry'emu odebrało mowę.Nie spodziewał się że akurat o to mogłyśmy się pokłócić.
-Wiesz..Po prostu zawsze wszystko robiłyście razem.To normalne że najzwyczajniej brakuje jej tego wszystkiego.Nie powinnaś się temu tak dziwić.
-Ale..ale ona ma Niall'a, a ja mam ciebie..Niedługo ja zamieszkam z tobą, ona z Niall'em..Potem ślub i dzieci...-Hazz zaczął się śmiać.
-Co cię tak śmieszy Haroldzie?-zapytałam żartobliwie unosząc jedną brew do góry.
-Nic nic skarbie.-powiedział i pocałował mnie w sam środek czoła, po czym usiedliśmy na chwilę na sofie.Mimo że pokłóciłam się z Jessie, to zrozumiałam że tak naprawdę mój chłopak zawsze będzie przy mnie i zawsze będzie mnie wspierał.W tamtej chwili byłam szczęśliwa że znalazłam w końcu miłość mojego życia.

wtorek, 2 kwietnia 2013

7. Ten dzień siostry zaliczyły do jednego z ich najbardziej udanych dni w życiu.

*Oczami Niall'a*


Była 9 rano.Wpatrywałem się w piękną kwietniową pogodę zarywając tabletki na ból głowy.Miałem strasznego kaca.Hah, i co dziwne, już dawno byłem na nogach.Pomyślałem że przejadę się do Jess i Nathalie, obudzę je zanim Nath sama się obudzi, ale w sumie pewnie też już otworzyła swoje duże, brązowe oczy.
-Może uda mi się zbudzić chociaż Jessie.Ta ona na pewno jeszcze śpi- Zaśmiałem się mówiąc sam do siebie.Więc szybko jeszcze ogarnąłem fryz i po chwili znalazłem się w moim czarnym Ranger Rove'rze.Jadąc, trochę kręciło mi się w głowie.
-To przez tego kaca-pomyślałem
-Nie powinienem prowadzić..I tak już byłem zaledwie kilka metrów od domu Jess i Nath więc nie opłacało się już wracać, a nawet gdyby nie miałoby to sensu.Parkując samochód obok domu, zastanawiałem się co tak naprawdę jest między mną a Jessic'ą..Postanowiłem ją spytać o to.Zadzwoniłem dzwonkiem.Cisza.Drugi raz, cisza.
-Jest tam kto?- Zapytałem drapiąc się nerwowo po głowie.Nikt się nie odezwał.Oh czyżby jeszcze spały? Nagle ktoś otworzył drzwi.Zobaczyłem niebieskooką, dosyć wysoką, ospałą brunetkę.Tak, to była Jessie.
-Niall?- zapytała bardzo ospałym głosem przymrużając jeszcze trochę oczy.Widocznie obudziłem ją dzwonkiem.Biedna ma kaca.
-O Jessica!- powiedziałem mocno przytulając zmęczoną, niewyspaną brunetkę.
-Jesteś tu sama?-dodałem.
-Tak..Nathalie jakąś godzinkę temu poszła gdzieś z Harry'm.Zostawiła mi kartkę na drzwiach w środku.
-'Jednak..'- wyszeptałem w myślach.
-Może wejdziesz do środka skarbie?- 'Skarbie'..te słowa dały mi do zrozumienia, że wcale nie jesteśmy w sumie TYLKO 'przyjaciółmi', tak przynajmniej mi się wydawało..
-Niall skarbie, żyjesz jeszcze?- zapytała z śmiechem.To już drugi raz.Po chwili ocknąłem się.
-Hah tak JESZCZE- zachichotałem pewnie.
-Dobra wejdź, nie stójmy tutaj tak. Zaraz Hazza i Nathalie powinni się zjawić. Weszliśmy do salonu dziewczyn.Było tutaj strasznie przytulnie, tak jakbym był w Mullingar, u siebie w domu.Gadaliśmy parę minut kiedy nagle wrócili Harry i Nathalie.


*Oczami Harry'ego*


-Dzień dobry!- powiedziałem z optymizmem wchodząc do domu z rękoma pełnymi reklamówek z TESCO.
-Byliście w TESCO tyle czasu?!-Zapytała unosząc głos Jessica.
-Nie- powiedziała Nathalie.
-Nie musicie wiedzieć-dodała komicznie.Wtedy wiedziałem już co się święci.Brudne myśli cz. 1.
-Okej nie wnikamy w to z Jess..
-Spoko wymyślmy lepiej mniej zboczony temat, a wy siadajcie.Więc usiedliśmy naprzeciwko Jessie i Nialler'a na kanapie.Objąłem ją ramieniem i przysunąłem się bliżej.Zaraz potem odezwał się Niall..
-To wy już tak oficjalnie?
-Chciałeś powiedzieć MY- poprawiłem go robiąc jakąś dziwną minę.
-Dlaczego MY?
-Ty i Jessica też przecież macie się ku sobie.
-CO?!- Wykrzykli równo odsuwając się powoli od siebie w powolnym tempie.
-Niall, Nathalie wczoraj powiedziała wszystkich że MY, to znaczy ty i ja i Harry i Nath..że my..jesteśmy już oficjalnie razem.- Powiedziała patrząc nerwowym wzrokiem w kierunku Nathalie, która odwzajemniała to niewinnym uśmiechem.Wtedy nadeszła cisza.Po pewnym czasie odezwała się w końcu Nath.
-Ale ja myślałam że wy już tak oficjalnie.Przepraszam, nie powinnam była tego mówić.Rozmowa stawała się coraz to dłuższa i szczersza..
-Właściwie to..My jesteśmy już oficjalnie, Jess?Jessica w tamtej chwili nie wiedziała co ma powiedzieć.Patrząc na nią widziałem że naprawdę tego chce..tylko..tylko no właśnie.Minęło zaledwie kilka dni.Kilka.Czekałem tylko na moment w którym Jessica powie 'tak' albo coś w tym stylu..Niall pewnie też tego chciał.
-No wiesz..sama nie wiem..Czy to nie aby za krótko? Minęło zaledwie kilka dni a ja nie wiem czy jestem gotowa.Tak wiem, jestem inna niż Nathalie.Jestem zupełnie inna.I co z tego?Każdy miał teraz pewnie w myślach 'zgódź się' czy coś..Przynajmniej tak mi się wydawało.

***

-Spróbujmy.Ale tak w ogóle, to jak niby będziemy sobie dawać radę z hejtami, paparazzi itd?Słysząc to, na twarzy wszystkich pojawiły się wielkie banany na ryjach.A największy uśmiech, pojawił się na twarzy Niall'a. Nikt nie odpowiedział na pytanie, ponieważ blondyn momentalnie objął Jessie w pasie i mocno przytulił.Nie zamierzał jej całować namiętnie przy Haroldzie i Nathalie ale co miał zrobić.
-Kocham cię, wiesz?- Powiedział blondyn mocno przygryzając wargę Jess.
-Wiem skarbie-Wyznała Jessica mocno chwytając Nialler'a za rękę.Patrząc na to Hazzie i Nath aż zbierało się na wymioty.Wiedzieli że taki widok będzie im towarzyszył jeszcze przez długi czas.Nath mocno wtuliła się w Hazzę i zaczęła szeptać coś ukochanemu coś do ucha
-Chodźmy stąd lepiej.Zostawmy ich samych.Po czym wzięła za rękę Harolda i poszli do pokoju.Rozmowa w końcu dobiegła końca, a ważniejsze sprawy czwórka postanowiła przełożyć na dzień jutrzejszy.Ten dzień siostry zaliczyły do jednego z ich najbardziej udanych dni w życiu, a Jess, w końcu wkroczyła w oficjalny związek.


*Oczami Dominique*


-Cholera...Gdzie ja jestem?!Przed oczami ujrzałam jakiegoś przystojnego bruneta leżącego obok, a wokół pełno porozwalanych ciuchów...Moich.Nie czyżbym ja...nie to niemożliwe!Zauważyłam że jestem bez ubrań..Nagle zaczęłam sobie wszystko przypominać.poczułam się strasznie, na myśl co mogło się stać zeszłej nocy.Byłam tylko ciekawa kim jest ten chłopak.Czy mógłby być to..nie to niemożliwe...Postanowiłam odsłonić skrawek jego twarzy, najdelikatniej jak tylko się dało, w obawie przed tym, że mógłby się obudzić.Nagle moje serce jakby przestało bić.To co zobaczyłam, było rzeczą której najmniej sobie życzyłam.
-LOUIS?!Louis...Jednak.RODZICE MNIE ZABIJĄ.Na myśl o tym co będzie mnie czekać w domu, od razu wstałam z łóżka, owinęłam się kołdrą, wzięłam odruchowo rzeczy walające się wokół mnie na ziemi i poszłam migiem pod prysznic.Czułam się wtedy okropnie.Wychodząc, popatrzyłam jeszcze raz na Louis'a śpiącego głębokim, w końcu tam mi się zdawało snem, wtulonego w kołdrę.Widocznie było mu zimno.Po tej myśli otworzyłam drzwi i wyszłam.Tak bardzo nienawidziłam kiedy łzy spływały mi po polikach, szczególnie w takiej chwili, ale niestety nad tym nie mogłam zapanować.Zadzwoniłam po Danielle żeby przyjechała po mnie.Nie miałam zamiaru jej wszystkiego tłumaczyć.Po chwili przyjechała po mnie.Jadąc nareszcie z powrotem do domu, wyjaśniłam wszystko Dani.Była na niego strasznie zła.Kiedy wysiadałam Dan krzykła do mnie
-Nie przejmuj się kochanie, wszystko będzie dobrze!Po czym odjechało.To dało mi siły aby przetrwać kłótnię z rodzicami.Lecz kiedy już obróciłam się, zobaczyłam coś czego się nie spodziewałam, ELEANOR.

niedziela, 31 marca 2013

6. Trzeba przejść przez wszystko.

*Oczami Nathalie*
   Stanęłyśmy przed samochodem Harry'ego.
-Jessie, usiądź z tyłu a ty skarbie, chodź do mnie do przodu- zwrócił się do mnie ukazując ten zniewalający uśmiech. Na chwilę zwątpiłam ale Jessie uśmiechnęła się do mnie i dotknęła moich pleców na znak żebym zrobiła to co kazał chłopak.
-No więc... Nathalie...-zaczął mówić bardzo powoli i cicho ale nie skończył.
-Może ja wezmę sobie słuchawki a wy sobie na spokojnie pogadacie?-zapytała nieśmiało Jessica. Harry pokiwał tylko głową twierdząco, odpalił silnik i położył rękę na moim kolanie - Boże czy ja jeszcze żyje?- co sprawiło że lekko się zaczerwieniłam a ręce zaczęły mi się trząść.
-Nie musisz się denerwować słońce- powiedział chłopak i uśmiechnął się lekko- chodziło mi o to że... Po prostu czuje że jesteś dla mnie kimś więcej... Tak wiem  to głupie bo znamy się dopiero kilka dni... A z resztą...-posmutniał.
-Nie Harry...-niepewnie chwyciłam jego rękę która jeszcze przed chwilą zwisała bezwładnie z mojej strony- Ja... Ja czuję tak samo.
Hazz popatrzył na mnie z lekkim nie dowierzaniem ale od razu było widać że się rozweselił. Ścisnął mocniej moją rękę. Przysunął się bliżej mnie i powiedział cicho
-Miałem rację że jesteś wyjątkowa.-Po czym pocałował mnie lekko w policzek. Po następnych kilku minutach jazdy zatrzymaliśmy się.
-Jesteśmy na miejscu-Teraz byłam pewna że ma naprawdę dobry humor, ponieważ obdarował mnie uśmiechem którego nawet nie mogłam sobie wymarzyć.
   -Jessieeee śpiochuuu- Podeszłam do tylnych drzwi otworzyłam je i potrząsnęłam siostrą. Harry już czekał z drugiej strony wozu.
-Myślisz że naprawdę spałam i słuchałam muzyki?- Zapytała Jessie cicho się śmiejąc.
-Czyli nie będę miała ci czego opowiadać?- zapytałam rozbawiona.
-Haha zgadłaś.
   Od razu kiedy wyszłam z samochodu poczułam na biodrach zimne duże ręce. Oczywiście należały do Harolda. Odwróciłam głowę w jego stronę a on wykorzystał okazję i przycisnął swoje usta do moich. Od razu oddałam pocałunek. Nagle wszystko dokoła zniknęło. Byłam tylko ja i on. Idealna kombinacja.

*Oczami Jessici*
   Od razu jak wyszliśmy z auta oczywiście Harry i Nath musieli się do siebie przykleić. Ile bym dała żeby był tu teraz Niall... Zobaczyłam w drzwiach domu Louisa właśnie jego. Cholerny zbieg okoliczności.
-NIALL!!!-krzyknęłam i rzuciłam się mu na szyję.
-Tęskniłem za tobą- powiedział cicho do mojego ucha, co sprawiło że przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Chłopak przycisnął mnie do siebie tak mocno że pomiędzy naszymi klatkami piersiowymi nie było wolnej przestrzeni.
-Jessie... Czy ja... Mogę cię pocałować?- zapytał nieśmiało.
Nie opowiedziałam tylko go pocałowałam. Przejechał językiem po mojej górnej wardze, oderwał się tylko na chwilę żeby przechylić głowę w prawą stronę, ale cos nam przerwało. W TAKIM momencie.
-Awww to takie słodkie- powiedział rozbawiony Hazza udawając dziewczęcy głos, obejmował równie rozbawioną Nathalie w pasie.
-Wy wcale nie jesteście lepsi!-Wykrzyknęłam na raz z Niallem.
Cała nasza czwórka weszła razem do domu Lou. Noc zapowiadała się naprawdę dobrze.

                                                                                ***
  
   Gdy na miejsce dotarły już Dani Pezz El i Dominique dziewczyny postanowiły iść do łazienki trochę się ogarnąć i poprawić makijaż. Zaprowadził nas tam Niall który znał już cały dom jak własną kieszeń. Przyjaciółki co chwile rozmawiały o jakiś pierdołach ale oczywiście temat musiał zejść na chłopaków.
-Więc teraz ty i Harry jesteście razem a Jessie z Niallem?- zapytała podekscytowana Danielle zwracając się do Nathalie.
-Tak. I jestem pewna że nikt z nas nie będzie tego żałować.- Nath uśmiechnęła się.
-Ciesze się- powiedziała dziewczyna i przytuliła przyjaciółkę.
-A widziałyście Louisa?-zaczęła Dominique.- Jest jeszcze bardziej przystojny niż na zdjęciach. Cały czas nie wierze że to wszystko dzieje się naprawdę.- Wszyscy zgodzili się z jej słowami ale przestało być tak kolorowo przez El.
-Haha nie masz u niego żadnych szans.- powiedziała zdecydowanie Eleanor a wszyscy wiedzieli już że to źle się skończy.
-Czemu niby tak myślisz?-odpowiedziała jej Dominique.
-Bo jestem o wiele ładniejsza, mądrzejsza i ogółem lepsza od ciebie suko.
-Ejejejej dziewczy koniec tego.- Jessica stanęła pomiędzy nimi.-To zachodzi już za daleko. Eleanor nie zostaniesz tutaj.-El zawsze nie była miło nastawiona do Dominique ale nigdy do tego stopnia.
-Słyszysz? Wypierdalaj. Jesteśmy przyjaciółkami a ty nie masz prawa jej tak nazywać.-Wtrąciła się Nath a reszta z uwagą i przerażeniem przyglądała się akcji.
-Haha nie możesz mi NICZEGO zabronić.
-Owszem, mogę. Po prostu wyjdź. Wiesz gdzie są drzwi.-Nathalie ledwo powstrzymywała się od krzyku. Eleanor opuściła dom.

*Oczami Dominique*
   Po tej sytuacji z Eleanor chciało mi się płakać. To bolało. Musiałam uwolnić kilka łez. Weszłam do pierwszego lepszego pokoju, usiaładłam na ziemi w rogu i zaczęłam płakać. poczułam na sobie czyiś wzrok. Był to Louis Tomlinson- gospodarz imprezy leżący na łóżku w samych bokserkach. Podszedł do mnie, przytulił- sparaliżowało mnie to.
-Hej, coś się stało? Możesz mi zaufać.-powiedział i spojżał mi prosto w oczy. Przebił mnie na wylot.
-Ktoś... Powiedział mi coś... Niemiłego...-następna łza spłyneła po moim policzku.
-Zapomnij o tym.-powiedział i uśmiechnął się.- Cokolwiek ten ktoś ci powiedział wiedz że jesteś najpiękniejszą kobietą jaką spotkałem w życiu.-objął mnie mocnej-zaraz przyniosę trochę alkoholu z dołu bo tam pewnie niezła impreza jest. Tylko najpierw muszę się ubrać.-podszedł do lustra i zaczął się przeglądać po czym obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem.- Wiem że dużo gadam ale przyzwyczaisz się. Przynajmniej naprawdę zapomnisz to tym kimś i czymś i wiesz o co mi chodzi-po raz kolejny mnie rozbawił. Wiem że to co przyniósł było naprawdę mocne czymkolwiek było. Czemu? Dawało mi się we znaki. Cały pokój wirował w różne strony. Zasnęłam. Gdy się obudziłam leżałam koło niego. Czułam od niego nieprzyjemny zapach alkoholu ale nie przeszkadzało mi to teraz. Położyłam rękę na jego nagiej klatce piersiowej.
-Nie śpisz?
-Nie, właśnie się obudziłam.-czułam się jakbym znała go od zawsze.
Pocałował mnie. Z każdą nawet najmniejszą chwilą pocałunek stawał się głębszy. Usiadłam na nim okrakiem. Sukienka była tak luźna że wystarczyło że pociągnął zamek a cała sukienka ze mnie spadła i zostałam w samej bieliźnie. Jeździł rękoma po moich plecach szukając zapięcia od stanika. Ściągnął go ze mnie i rzucił za siebie. Teraz to on siedział na mnie. Po kilku minutach nasze ciała poruszały się rytmicznie. Ja go pokochałam, a on zrobił to tylko przez alkohol. To bolało jeszcze bardziej.
  
                                                                           ***

   Impreza jakoś mijała. Sióstr nie obchodziło za bardzo gdzie są i co robiły dziewczyny. Były szczęśliwe. Szczęśliwe dlatego że to właśnie dzisiaj oficjalnie powstały ich związki.W tle rozbrzmiała wolna piosenka.
-Może wyciągniemy chłopaków na parkiet?-zaproponowała Nath.
-Jak dla mnie okej ale gorzej z nimi.-zaśmiała się Jessica
-Wcale nie!-powiedzieli w tym samym momencie Harry i Niall
-Teraz musimy się starać bo mamy o co.-powiedział Hazz
-I nie możemy tego stracić.-dodał Niall
-W żadnym wypadku.
Po tych słowach obydwie pary kołysały się na parkiecie. Zapomnieli o całym świecie. Stworzyli swój własny. Życie nie zawsze składa się tylko ze szczęśliwych chwil. Trzeba przejść przez wszystko. Trzeba dorównywać tępa życiu. Wystarczy na chwilę zwolnić a wszystko się posypie.         


---------------------------------------------------------------------------------
Pisane przy piosence Ed'a Sheeran'a- Give Me Love c: Troszkę długie bo zaczęłam pisać to w notatkach na telefonie a jak przepisywałam to dopisywałam coś wszędzie. Moim zdaniem nie najlepszy. Może wam spodoba się chociaż trochę <3

sobota, 30 marca 2013

WAŻNE

Hej c: Mamy prośbę. Jeśli podoba Ci się nasze opowiadanie- zostaw komentarz ze swoją nazwą na Twitterze a będziemy informować Cię o nowych rozdziałach.
Nasze twittery:
>NATALIA<
>KINGA<
Natalia i Kinga xx.

5. Ale czy bycie 'wyjątkowym' wystarczy?

Gdy siostry w końcu ogarnęły bałagan w pokoju zaczęły się wielkie przygotowania. W końcu trzeba dobrze wyglądać przy... no właśnie... Czy dziewczyny mogły nazwać ich swoimi chłopakami? W końcu obydwie słyszały ''Jesteś w y j ą t k o w a''. Ale czy bycie 'wyjątkowym' wystarczy? No bo kto by się spodziewał że takie coś się wydarzy? Ale teraz przecież nie było czasu na przemyślenia.

-Denerwuje się...-Powiedziała cicho w sumie zmartwiona Nath przerywając przygotowania.
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz- Odpowiedziała jak zawsze opiekuńcza Jessie.
-W sumie to nie wiem czy naprawdę chce tam iść...-cicho odparła Nath a do oczu zaczęły napływać jej łzy.
-CO??? Jak to ''nie wiesz czy naprawdę chcesz tam iść''?! Taka okazja rafia się RAZ w życiu albo WCALE! Co się z tobą dzieje?!- Jessica zaczęła podnosić ton.
-Zdajesz sobie kurwa sprawe z tego w co my się pakujemy?! NAPRAWDĘ JESTEŚ TAK GŁUPIA I NAIWNA I MYŚLISZ ŻE WSZYSTKO BĘDZIE JAK W BAJCE?! Widzisz uświadomię ci coś. NIE KURWA NIE BĘDZIE TAK! Nie będziemy miały normalnego życia!!! ROZUMIESZ?! ZERO prywatności! Owszem kocham Hazze! KOCHAM GO I WIEM ŻE MAM OKAZJE ZROBIĆ COŚ O CZYM TYLKO MI SIĘ ŚNIŁO ALE JA CHCE ŻYĆ NORMALNIE ROZUMIESZ?!- Nathalie wybuchła a pojedyncza łza spłynęła powoli po jej policzku. Czemu? Pierwszy raz w życiu nie bała się wykrzyczeć tego co czuła. Pierwszy raz naprawdę nakrzyczała na siostrę którą bardzo kochała. Dobrze że Marie i Dylan byli u dziadków bo nigdy nie wybaczyłaby sobie gdyby usłyszeli takie coś z ust kochanej osoby.
-Ale... J-Ja...Przepraszam...-Jessie po prostu odjęło mowę. Przez słowa swojej siostry zaczęła sobie uświadamiać że naprawdę nie zawsze będzie tak kolorowo jak myślała.
-Nie...-Nathalie jeszcze bardziej zaczęła płakać- To ja powinnam przeprosić. Nie powinnam tak na ciebie naskakiwać...
-Ale to ja zaczęłam kłótnię... - Nastała cisza. Bardzo niezręczna cisza, a siostry teraz patrzyły na siebie nie wiedząc co powiedzieć. Jessie postanowiła przerwać.- Chodź tutaj- Powiedziała bezgłośnie, prawie szeptem i zrołożyła ramiona a Nathalie objęła siostrę i uspokoiła się.
-Naprawdę zawsze musimy kłócić się o takie głupoty?-Powiedział Nath śmiejąc się przez płacz.
-To już nieważne...-Powiedziała opiekuńczym tonem- Mamy tylko siebie-Powiedziała Jessica a jej kąciki ust lekko uniosły się ku górze i poczuła wielką ulgę że obydwie już sobie wybaczyły.
-Pójdę tam- Powiedziała stanowczym tonem Nath.- PÓJDĘ.
-Jesteś pewna bo...-Jessie nie dokończyła bo przerwała jej siostra.
-Trzeba spróbować i przejść przez to twardo stąpając po ziemi.- Odparła Nath i uśmiechnęła się zadowolona ze swoich słów i otarła ślady łez.
-
Jesteś kochana.- Powiedziała Jessica i znowu przytuliła siostrę.
-Dobra zapomnij o tym co powiedziałam. Po prostu- tego nie było. Kończmy przygotowania.
-Okej- Powiedziała już bardzo cicho Jessica żeby nie zdenerwować siostry i dokańczała przygotowania tak jak siostra.

Przygotowania skończone. Dziewczyny wyglądały genialnie. Nathalie ubrana w >TO< a Jessie w >TO<. Wyszło tak jak chciały. Na pewno zrobią wrażenie na Harrym i Niall'u. Siostry przeglądały się w lustrze zadowolone z efektu. Przerwał dzwonek telefonu Nathalie. Na ekranie zobaczyła to czego się spodziewała- Harry.
-No dalej odbierz a nie się gapisz!-Powiedziała Jessie
-Tak Haroldzie?- Powiedziała Nath komicznym tonem żeby chłopak nie wyczuł że baaardzo się denerwuje.
-Cześć słońce.- Nathalie słysząc te słowa poczuła że zakręciło jej się w głowie. Lekko ścisnęła nos pomiędzy oczami żeby upewnić się czy na pewno to nie sen.
-Haaalo?
-Tak, tak żyję, wybacz.
-Spoko. Gotowe?
-Tak- Powiedziała zadowolona Nath bo wiedziała że na pewno zrobi wrażenie.
Jessie uważnie przysłuchiwała się  i podekscytowana czekała na koniec rozmowy.
-To dobrze przyjadę po was.
-Okeej. Kiedy będziesz?  
-Jestem w drodze- Harry zaśmiał się cicho.
-Co? Skąd masz nasz adres?- Ledwo wydusiła z siebie Nathalie.
-Haha sposoby skarbie.
-Awww czy ty właśnie powiedziałeś do mnie skarbie?
-Co?
-Nic, nic.
-Dobra cokolwiek powiesz. Wychodźcie już jestem na miejscu.
-Idziemy SKARBIE.- Nathalie podkreśliła osatnie słowo.
-Awww cz ty właśnie powiedziałaś do mnie skarbie?- Powiedział Hazza udawając głos Nathalie.
-Czyli jednak słyszałeś?
-Oczywiście że tak-Powiedział roześmiany Hazza.
-Jesteś dupkiem Haroldzie.
-Wiem. Dalej, czekam- Powiedział rozbawiony i zakończył rozmowę.

-No w końcu! Boooooże ile można gadać?
-Harry czeka pod domem- Powiedziała Nath
-Ooookeeeeej- Odparła lekko zdziwiona Jessie.-Zadzwonię do Dani żeby same przyjechały i podam im adres Lou.
-Dobra a teraz szybciej bo Hazz czeka.
-Ok chodźmy.
Po tych słowach siostry wsiadły do samochodu Harry'ego i pojechały z nim do domu Lou.
--------------------------------------------------------------------------------------
    Chciałybyśmy zobaczyć ile osób czyta nasze opowiadanie więc jeśli to przeczytałeś- zostaw  chociaż mały komentarz C; xx

4. Czy to już naprawdę miłość?

 *Oczami Jessici*



Zakupy dobiegły końca.Nie był to jakiś udany shopping, ale przynajmniej dziewczyny wyrwały się z domu.Kiedy Jess miała już wsiadać do samochodu, Nath chwyciła ją za rękę i pociągła do siebie.
-Ałłł nie ciągnij mnie tak!- Syknęła z bólem Jessica.-O co chodzi znowu?- Dodała.
-Słuchaj..- Wsiadacie czy nie?-Nagle wtrąciła się Danielle.
-Dani poczekasz?- Spytała głośnym tonem Nathalie.
-Tylko szybko bo mam jeszcze kilka spraw na głowie.
-Mów dalej widzisz że im się śpieszy o co chodzi.- Oznajmiła wpatrując się w głębokie, brązowe oczy Nath, Jessie.
-Wiesz dzisiaj dzwonił Harry i...
-Harry?!
-Tak Harry.No i ten...on zaproponował czy nie przyszłybyśmy dzisiaj na imprezkę w nowym domu Lou.Urządza imprezkę z tej okazji....Nagle serce Jessic'i zaczęło szybciej bić.
-Będzie Niall?
-Będzie.Będą wszyscy z 1D, a i możemy zaprosić koleżanki.(Mówiąc 'koleżanki', Nathalie miała na myśli przede wszystkim Jessie, ale postanowiła że nie ma sensu mówić tego Jessic'e).
-Nie wierzę w to..-Powiedziała Jess z lekkim piskiem, na myśl że zobaczy Niall'a.
-Hazz zapewniał że będzie fajnie..To ten kogo bierzemy z sobą? Myślałam o Danielle, El i Pezzie..
-A Dominique?- Wtrąciła Jessie.
-Fakt..Nagle siostry usłyszały ponownie Dan.
-Dalej dziewczyny, śpieszy mi się!
-Dosłownie kilka sekund!- Krzyknęła z uśmiechem Nathalie.
-El i Dominique nie są za bardzo ku sobie..
-To co? Co ma to do rzeczy?- Spytała młodszą siostrę Jessica.
-Właściwie, to masz rację, ją też zabierzemy.A teraz chodźmy już, nie psujmy humorów dziewczynom teraz.
-Okej..Po tych słowach dziewczyny szybko pobiegły w stronę wozu i natychmiast wsiadły do niego.
-O jezu, dłużej nie można było?- Spytała z wielkim uśmiechem na twarzy Perrie.
-Haahah, nie.-Zaśmiała się Jessica.Teraz właśnie miała się zbierać by powiedzieć dziewczynom o zaproszeniu, ale oczywiście Nathalie musiała być szybsza, co zawsze denerwowało Jess.Po tym co powiedziała Nath, pozostałe dziewczyny trudziły się nad tym czy to aby nie jakiś żart czy coś w tym stylu..
-Nie no, nie wiem jakim cudem sam Harry Styles zaproponował wam żebyście przyszły na imprezę, ale okej mogę wam jakoś uwierzyć, oby to nie była ściema.-Oznajmiła z niedowierzeniem Eleanor, wpatrując się w siostry, dziwnym podejrzliwym wzrokiem, co strasznie bawiło obie dziewczyny, bo wtedy El w bardzo dziwny sposób zawsze marszczyła brwi.
-To która chętna?- Spytała Nathalie.
-Ja chyba nie dam rady..Mam tyle na głowie, a jutro pewnie miałabym kaca..-Oznajmiła z smutną miną Dani.
-Co? Jak to? Może pomożemy ci jakoś wszystko ogarnąć? Jakoś damy radę.-Powiedziała pewnie Jessica.Tak ta Jessica.Zawsze to Nathalie słynęła z dobrego serca, ale tym razem Jessie zaskoczyła siostrę i postanowiła pomóc w jakiś sposób Danielle.
-Nie dzięki.Poradzę sobie jakoś..
-Ale przyjedziesz?
-Zadzwońcie do mnie  kiedy mam się szykować.Więc jeśli zdążę to tak.
-Yeeyyy- Wykrzyczała na głos pełna optymizmu Pezza.
-Wy mam nadzieję będziecie?- Spytała z nadzieją że wszystkie się zgodzą.
-Tylko zadzwońcie, ok?- Powiedziała swoim cichym ale pogodnym głosem El.
-Jasne- Przytaknęła niebieskooka brunetka.Czuła że ten dzień może bardzo wiele zmienić w jej życiu.Może na lepsze może na gorsze, zobaczymy co przyniesie los.



*Oczami Nathalie*


-O boże jaki bałagan!- Oznajmiła z przerażeniem Młodsza siostra, na widok mieszkania po powrocie.
-Spoko, posprząta się.A tak w ogóle, to na którą bo oczywiście nic nie wiem.
-20, ale możemy wcześniej.
-Hmm późno.Ale może to i nawet lepiej przynajmniej się wyrobimy.
-Oby.
-Dzwoniłaś już do Dominique?- Zapytała gorączkowo Jessica, w obawie że może być już za późno.
-Przecież dzwoniłam w samochodzie głuptasie.A i będzie, będzie.- Odpowiedziała z uśmiechem Nathalie.-Szybko Jess musimy się zbierać, ogarnąć ten bałagan a potem dopiero siebie pamiętaj.Oby Eleanor nie była znowu jakoś źle nastawiona dla Dominique, bo przez to reszta dziewczyn zaczyna myśleć o niej dziwne rzeczy- Dodała.
-Okej, tylko wiesz...Nie mam zamiaru się w to mieszać jakby co.Chodźmy już to wszystko ogarniać bo zaraz 17, a ja się strasznie grzebię, więc ruchy.Dziewczyny na prawdę już nie mogły się doczekać kolejnego spotkania, ale nie wydawało im się żeby to była miłość.Do tej pory kochały ich jako swoich idoli, nie jako osoby z którymi już rozmawiały wielokrotnie przez telefon i nie tylko.Czy to już naprawdę miłość? W sumie niemożliwe, ale jednak.

wtorek, 19 marca 2013

3. I to jest piękne.

*Oczami Jessici*


Obudziły mnie jakieś głośne krzyki..Przed oczami widziałam tylko za mgłą jakąś dziewczynę, a za nią pełno porozwalanych ciuchów, rzeczy....Tak..to była oczywiście Nathalie i ten jej zrzędliwy codzienny nie do zniesienia krzyk, a za nią mój (jak zawsze z resztą) ogromny bałagan w pokoju.
-Jessie!Jessie wstawaj już po 14!!! Jak można tak długo spać?! - Kolejny raz krzyczała Nathalie.
-14?!..Dobra dobra już wstaję.....-Powiedziała ze zmęczeniem Jessica.
-Pamiętasz chyba że dzisiaj jedziemy na zakupy razem z El, Dani i Perrie? I o tym  że wczoraj stało się coś czego w życiu nie spodziewałybyśmy się ani trochę, coś co zdarzało się do tej pory tylko i wyłącznie w naszych snach?- Spytała z podnieceniem Nath.
-A to nie był sen?!
-Hahah nie...Wiem też w to nie wierzę ale lepiej już nie gadajmy o tym bo jak tak dalej pójdzie to spędzimy na twoim łóżku wieczność.Więc leć szybko się szykować śpiochu, a ja tylko wypiję kawę i będę czekać na ciebie przy wyjściu OK?
-Okej...-odpowiedziała Jessie.
Dziewczyna migiem umyła zęby i szybko zjadła  śniadanie po czym zajrzała do swojej szafy z ubraniami.
-Jak zwykle nic wyjątkowego nie ma -Powiedziała z złością Jess. W końcu trzeba przyznać, że siostry nie były dosyć dawno na zakupach..Po kilku minutach namyślania się i szukania, ostatecznie ubrała się w >TO<
-No to co, gotowa?- Zapytała z optymizmem Nathalie, która ubrała się w >TO<
-Jeszcze tylko fryzura, makijaż i w drogę! - Oznajmiła robiąc dosyć dziwaczną minę Jessica.
Nim Nathalie zdążyła się spostrzec, jej starsza siostra już była gotowa, a zaraz po niej nadjechała Danielle, Pezza i El.
-Masz szczęście że zdążyłaś akurat, bo jak wiesz Danielle naprawdę nienawidzi kiedy ktoś się spóźnia, a ty zazwyczaj to robisz- Powiedziała z lekką złośliwością Nath.
-dobra dobra nie marudź i wejdź w końcu do tego samochodu bo zaczynasz mnie wkurwiać powili..-Wyznała niechętnie Jessie.Za kierownicą siedziała Dan, z przodu tuż obok niej Eleanor, a na samym tyle siedziała wesoła, z resztą jak zawsze, Perrie. Nath i Jessie natychmiastowym krokiem weszły do wozu Danielle.
-Dzisiaj niezwykle punktualnie Jessica- Powiedziała z śmiechem Dani.
-HA HA HA, śmieszne.-Oznajmiła z zupełną powagą Jessie, której wcale nie śmieszyło to co powiedziała przed sekundą mocno lokowana brunetka.Może to dlatego że naprawdę wręcz nie znosiła krytyki, albo po prostu miała dziś zły dzień.W tamtej chwili, wszyscy patrzyli się na nią z uśmiechem na twarzy.Można było powiedzieć że nawet z śmiechem, ale Jessie nadal nie mogła zrozumieć co było w tym takiego komicznego.Czas jazdy zleciał dosyć szybko, więc dziewczyny nie miały zbyt wiele tematów przez ten cały czas do omówienia.
-Jezu szybko zleciało- Oznajmiła ze znudzeniem Eleanor.
-Bardzo- Przytaknęła Perrie.Po tych słowach Pezzy, wszystkie dziewczyny wysiadły z samochodu i ruszyły na podbój miasta.Zakupy trwały naprawdę bardzo długo, bo Eleanor i Nathalie nie mogły się zdecydować na żaden ciuch, co w przypadku El, było normalne.Jess nie miała jakoś nastroju do dzisiejszego shopping'u...Może to było dziwne, ale już wtedy zaczynała powoli tęsknić za Niall'em..Po prostu nie mogła uwierzyć w to co się tamtego i poprzedniego dnia stało..To było po prostu SZALONE.Tak samo czuła się Nathalie w odniesieniu do Harry'ego...czuła dokładnie to samo i nie miała nic przeciwko temu co się dzieje w jej głowie, ale z drugiej strony czuła się tak jakby nie mogła już wtedy bez niego żyć.To ją wkurzało i to bardzo.I wtedy właśnie zadzwonił....HARRY.Tak ten Harry Styles.Nath odruchowo odebrała.Ręce trzęsły jej się jakby były to pierwsze objawy padaczki.
-H..h...h...halo?!
-Witaj piękna.-Powiedział swoim urokliwo, mraśnym głosem.Tak fajnie było usłyszeć jego głos jeszcze raz...
-Nathalie?! Żyjesz kochana jeszcze?!-Zapytał Hazz żartobliwie.Dziewczyna nie mogła po protu wymówić słowa chociaż nie wiedziała dlaczego.Przecież nie pierwszy raz rozmawiała z nim.
-Tak, żyję Haroldzie.-Już bardziej wyluzowana oznajmiła Nath  komicznym tonem.
-To dobrze.Słuchaj mam sprawę.I chyba cię to ucieszy...
-Jaką?! Mów szybko.-Powiedziała ukochana Hazzy z niecierpliwością i podnieceniem.
- Nie chciałabyś dzisiaj wpaść do nas po koncercie na After Party? Będzie w nowym domu Louis'a.Mówię ci nie będziesz żałować, tym bardziej że będzie też tam Niall i możesz zabrać też swoją koleżankę.Wiesz tą jak jej Tam..
-Jessica.
-Właśnie ta ładna co się w niej Niall buja.Możesz zabrać też kilka koleżanek.Będzie fajnie, uwierz mi.-Po tym co powiedział Harry, Nathalie oznajmiła że wpadnie i pożegnała się, ponieważ nie mogła się doczekać aż powie o tym Jessic'e.Ten dzień, był dla Nathalie chyba jednym z najszczęśliwszych dni w jej życiu (oprócz może dnia wczorajszego).Wiedziała że kiedy ona znowu spotka Harryego, a jej starsza siostra Niall'a, ich losy mogą potoczyć całkiem inaczej, a chłopcy na pewno jeszcze nie raz (o ile będzie taka szansa) zawrócą im w głowie.I to jest piękne.